Od początku maja działam-miałam(i wciąż mam, choć to ostatnie rzeczy do wykończenia) do ogarnięcia prawie 50 metrów kwadratowych o wysokości 3,20. Wszystko, co robiłam, robiłam własnymi rękami (prócz pociągnięcia elektryki) z małą pomocą mamy (kocha gipsowanie a jej ulubionym słowem są 'nierówności'). Czyli zdzieranie starej farby, zaciąganie gipsów, tapetowanie, malowanie mebli, szlifowanie drewna, oklejanie, malowanie podłóg, odnowienie starych pufek, mebli, składanie nowych no wszystko przeszło przez moje ręce. Nie obyło się oczywiście bez kłopotów-w między czasie okazało się, że jestem uczulona na jakiś składnik Cekolu, którego kocham w użytkowaniu i moje ręce pokryły się paskudnymi wypryskami (a to przekształciło się w egzemę), dodatkowo kichanie, łzawienie etc. To nie było dobre dla mojej astmy. No i oczywiście 'wypadki przy pracy'-sufit nie chciał przyjąć farby pomimo obrania go z każdej warstwy położonej od 1935 roku, tapeta papierowa za dużo się skurczyła w sobie, elektryk przewiercił się na wylot...
Teraz wiem, że najbardziej kocham...tapetowanie, najmniej...przygotowywanie ścian i sufitu do malowania i tapetowania.
A to co poniżej to detale (niektóre wymagające np.: podklejenia lub przeszycia:), a nawet czasu, by nabrały właściwego koloru), które wraz z ostatnim przywieszeniem obrazka staną się całością.
Za rok czeka mnie łazienka- to dopiero będzie szał:D
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DIY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DIY. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 9 października 2014
niedziela, 19 stycznia 2014
Taboret.
Ale mnie długo nie było! Ale potrzebowałam przerwy na różne mniej i bardziej prozaiczne rzeczy.Zresztą uważam, że czasami lepiej zrobić 2 kroki do tyłu, niż o jeden krok za daleko.
A ostatnio dorobiłam się "własnymi rencami" siedzonka:)
Najgorszy był moment wyrywania starych gwoździ(!) z siedzenia. Ile ich było!
A ostatnio dorobiłam się "własnymi rencami" siedzonka:)
Jest:
Było:
Najgorszy był moment wyrywania starych gwoździ(!) z siedzenia. Ile ich było!
czwartek, 18 lipca 2013
w KLIMACIE DZIECIOWYM
Najpierw zdjęcia, potem komentarz. Papier, wycinanka, tektura. Sznurek, farba, szablon, klej.
Się podoba?
sobota, 11 maja 2013
Parę nowości :)
Na początku chwalę się. W ramach wygranego drugiego miejsca w Candy w Moje Powstawanie dostałam cudowne koczyki i pierścionek. Uwielbiam je, bo jeszcze takich nie miałam i zdecydowanie wyróżniają się :) Dziękuję.
Kwiaty kwitną wokół mnie na potęgę i z braci mniejszych ( a raczej sióstr) wciąż dostarczam sobie do domu stokrotki):
Marilyn Monroe została wycięta z jakiegoś starego kalendarza. Dodałam tasiemkę.
Stara ramka- owinięta sznurkiem. Nieregularność górna i dolna jest zamierzona-może kogoś razić niekonsekwencja czy brak równomiernego rozłożenia sznurka, ale mnie frapuje ten antyidealizm! Do sznurka górnego zawiesiłam zawieszkę 'Welcome', która upolowałam także w sh za 2,50zł. I jest bardziej instalacja niż obrazek :)
I najfajniejsze-mam już 2 rzeczy (z 4) zgromadzone na candy! Muszę się streścić, bo założyłam sobie, iż moje pierwsze candy ogłoszę w maju:)) Nie mogę się doczekać! I czy ktoś się zapisze???
Pozdrawiam,
Madlen
Kwiaty kwitną wokół mnie na potęgę i z braci mniejszych ( a raczej sióstr) wciąż dostarczam sobie do domu stokrotki):
I tak w przerwie pomiędzy jednym a drugim spacerem czasami zaglądnę do sh i uda się wyszperać (adekwatniej byłoby powiedzieć:złapać w biegu w ciągu pierwszych 3 minut od otwarcia sklepu) takie rzeczy:
Śliczna poduszka z poszewką z pieskiem oraz koszyk wiklinowy całkiem spory z zapięciem na pasek. Obie rzeczy w stanie idealnym. Dla córki dorwałam jeszcze walizkę na skarby, ale niestety nie dała zdjęcia zrobić, bowiem non stop z nią chodzi i zamierza nawet spać :D Fajny ma kolorek-ni pistacja, ni mięta, ni blada zieleń z królikami objadającymi się marchewkami. Za koszykową walizkę dałam 15zł, za poduszkę 2 zł. Nawet nie wiecie z jaką dumą (prawie jakbym bitwę wygrała) wracałam z fantami:D
Na ścianie w mojej galerii pojawiły się nowe rzeczy (oraz jedna staruszka Monroe, której zapomniałam fotki zrobić):
Marilyn Monroe została wycięta z jakiegoś starego kalendarza. Dodałam tasiemkę.
Salvador Dali przeniósł się z czasopisma na moja ścianę :)
Stara ramka- owinięta sznurkiem. Nieregularność górna i dolna jest zamierzona-może kogoś razić niekonsekwencja czy brak równomiernego rozłożenia sznurka, ale mnie frapuje ten antyidealizm! Do sznurka górnego zawiesiłam zawieszkę 'Welcome', która upolowałam także w sh za 2,50zł. I jest bardziej instalacja niż obrazek :)
I najfajniejsze-mam już 2 rzeczy (z 4) zgromadzone na candy! Muszę się streścić, bo założyłam sobie, iż moje pierwsze candy ogłoszę w maju:)) Nie mogę się doczekać! I czy ktoś się zapisze???
Pozdrawiam,
Madlen
środa, 17 kwietnia 2013
ŚCIANKA!
Się wyłączyłam. Na chwilę tylko. Dziecko chore 38 i 2, a tu pogoda pięęęęękna. Czy na placu zabaw rozdają wirusy za free???
Tymczasem powstaje moja ścianka. Daleko jej do wymarzonej i pewnie wiele się zmieni, ale na pewno się zmieni:)
Pozdrówka i ściskam :)
Tymczasem powstaje moja ścianka. Daleko jej do wymarzonej i pewnie wiele się zmieni, ale na pewno się zmieni:)
Pozdrówka i ściskam :)
wtorek, 9 kwietnia 2013
Nowa poduszka- pierwsza próba.
Byłam w sh (tak, znów :)) i wyszperałam się jakichś galotów czarnych, chyba to żorżeta, bo strasznie lejące się. No nic, za 1 zł pomyślałam, i tak nie będę w tym chodzić, może się na coś przyda? I miałam rację. Moja inspiracja to:
Patent już niemal oklepany i wszyscy go znają- wycinamy kółka, opalamy nad świeczką brzegi materiału by się nie siepały i zszywamy razem. Mogą z takiego 'produktu' powstać broszki, girlandy czy inne dodatki :) Ja przyszyłam ręcznie do poduszki. I powstało takie dzieło:
Czy i Wy widzicie tu kształt Polski???
Patent już niemal oklepany i wszyscy go znają- wycinamy kółka, opalamy nad świeczką brzegi materiału by się nie siepały i zszywamy razem. Mogą z takiego 'produktu' powstać broszki, girlandy czy inne dodatki :) Ja przyszyłam ręcznie do poduszki. I powstało takie dzieło:
Czy i Wy widzicie tu kształt Polski???
środa, 27 marca 2013
Gorączka złota i kiss kiss z historią w tle.
Przyszło mi zrobić porządki. Skrzynia przepastna i skarbów w niej wiele, lecz wizualnie bałagan straszny (przemawia przeze mnie Perfekcyjna Pani Domu). Układając biżuterię przypomniało mi się o pewnych "przydasiach" schowanych "gdzieś tam". No i z tych przydasi powstał łańcuch. Z sercem. Z wielkim, drewnianym, kupionym w sh. Wystarczyło rozmontować jedno oczko w łańcuchu, wsunąć w niego serce i zacisnąć z powrotem.
Oprócz złota, nawiedzają mnie ostatnio fale zachwytu nad różem. Jako kolorem. I dziś barwa ta szalona wpadła do nowej/starej ramki.
Stara wersja b&w nigdy mi się nie podobała, było to miałkie i jakieś takie...biedne. Patrzyłam na ramkę i zastanawiałam się co mam z nią zrobić...I dziś, zamiast sprzątać dalej, wpadłam na pewien pomysł...Zobaczcie jaki banalny, a jak odmienił (zdjęcie nieco nieostre, bo robione wieczorową porą)! Kawałek koronki bawełnianej, wikol i kartki z książki. I oczywiście wściekle różowa szminka!
Oprócz złota, nawiedzają mnie ostatnio fale zachwytu nad różem. Jako kolorem. I dziś barwa ta szalona wpadła do nowej/starej ramki.
Stara wersja b&w nigdy mi się nie podobała, było to miałkie i jakieś takie...biedne. Patrzyłam na ramkę i zastanawiałam się co mam z nią zrobić...I dziś, zamiast sprzątać dalej, wpadłam na pewien pomysł...Zobaczcie jaki banalny, a jak odmienił (zdjęcie nieco nieostre, bo robione wieczorową porą)! Kawałek koronki bawełnianej, wikol i kartki z książki. I oczywiście wściekle różowa szminka!
piątek, 15 marca 2013
Koko koko.
Misja: przynieść 2 rzeczy do przedszkola z powodu wiosny(???) i Wielkanocy (ta nawet w śniegu będzie).
Z werwą zabrałam się do pracy. Zrobiłam kurkę:
Cała z filcu, obszyta muliną, wypchana delikatnie, z oczkiem guzikowym. A raczej z dwoma, bo kurka jest dwustronna i możemy śmiało powiesić na choince, bowiem jest tyle śniegu, że sama już nie wiem czy jest grudzień, czy połowa marca :D
Ale "lekko podupadłam" na zdrowiu i drugie "coś" uszyję, jak się ogarnę.
Z werwą zabrałam się do pracy. Zrobiłam kurkę:
Cała z filcu, obszyta muliną, wypchana delikatnie, z oczkiem guzikowym. A raczej z dwoma, bo kurka jest dwustronna i możemy śmiało powiesić na choince, bowiem jest tyle śniegu, że sama już nie wiem czy jest grudzień, czy połowa marca :D
Ale "lekko podupadłam" na zdrowiu i drugie "coś" uszyję, jak się ogarnę.
środa, 13 marca 2013
Tego jeszcze nie było!
Czytam blogi, oglądam zdjęcia i patrzę:
Oniemiałam. Czyżby ktoś przeczytał wcześniej "Pięćdziesiąt twarzy Greya"?
Nie oceniam pomysłu, ale jest on z gatunku tych, które powaliły mnie na kolana.
I co ciekawsze, i podoba mi się to, i nie zarazem!
Acha, i to jest lampa :)
Zdjęcia pochodzą stąd.
czwartek, 31 stycznia 2013
Nowa lampka, poduszka i cos dla sroczki.
Styczeń był płodny. W pomysły, inwencje i działanie. Dużo rzeczy zaczęłam równolegle, a udało się skończyć to:
1. Poduszka dziecięca :) Krótka piłka-wyciąć-uszyć-namalować!
2. Bransoletka made in Madlen. Woskowany sznurek, guzik, róża, perełki, koraliki...Takie małe coś.
3.Lampka. Uwielbiam ją:) Najbardziej podobało mi się okręcanie tasiemek!
Subskrybuj:
Posty (Atom)










