Od początku maja działam-miałam(i wciąż mam, choć to ostatnie rzeczy do wykończenia) do ogarnięcia prawie 50 metrów kwadratowych o wysokości 3,20. Wszystko, co robiłam, robiłam własnymi rękami (prócz pociągnięcia elektryki) z małą pomocą mamy (kocha gipsowanie a jej ulubionym słowem są 'nierówności'). Czyli zdzieranie starej farby, zaciąganie gipsów, tapetowanie, malowanie mebli, szlifowanie drewna, oklejanie, malowanie podłóg, odnowienie starych pufek, mebli, składanie nowych no wszystko przeszło przez moje ręce. Nie obyło się oczywiście bez kłopotów-w między czasie okazało się, że jestem uczulona na jakiś składnik Cekolu, którego kocham w użytkowaniu i moje ręce pokryły się paskudnymi wypryskami (a to przekształciło się w egzemę), dodatkowo kichanie, łzawienie etc. To nie było dobre dla mojej astmy. No i oczywiście 'wypadki przy pracy'-sufit nie chciał przyjąć farby pomimo obrania go z każdej warstwy położonej od 1935 roku, tapeta papierowa za dużo się skurczyła w sobie, elektryk przewiercił się na wylot...
Teraz wiem, że najbardziej kocham...tapetowanie, najmniej...przygotowywanie ścian i sufitu do malowania i tapetowania.
A to co poniżej to detale (niektóre wymagające np.: podklejenia lub przeszycia:), a nawet czasu, by nabrały właściwego koloru), które wraz z ostatnim przywieszeniem obrazka staną się całością.
Za rok czeka mnie łazienka- to dopiero będzie szał:D
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą malowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą malowanie. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 9 października 2014
wtorek, 6 listopada 2012
Prawie na ukończeniu.
Skrzynia. Chyba przez lata stały w niej ziemniaki albo inne dziwne rzeczy, bo była tak brudna i zakurzona, że szorowałam ją z 10 razy a płukałam z 15. Wysuszona, pomalowana czeka na wykończenie. O tym następnym razem, jak szyjątka dojadą.
Panna lampka.
Szuka sobie miejsca, bo na razie przytuliła się na stoliku tylko do 'sesji fotograficznej'. Moje pierwsze podejście do elektryki.
Panna lampka.
Szuka sobie miejsca, bo na razie przytuliła się na stoliku tylko do 'sesji fotograficznej'. Moje pierwsze podejście do elektryki.
poniedziałek, 29 października 2012
Co ostatnio zmalowałam.
Było sobie niepozorne krzesełko/stołek rodem z PRL-u. Brzydkie, obicie zaś sprowadzało koszmary nocne. Dobra wróżka ulitowała się nad nieborakiem, gdyż zobaczyła w nim piękną duszę. Teraz stołek cieszy się, a sam bohater wyszedł na schody z radości obwieścić swoje nowe szaty.
Before:
After:
Subskrybuj:
Posty (Atom)
