Przyszło mi zrobić porządki. Skrzynia przepastna i skarbów w niej wiele, lecz wizualnie bałagan straszny (przemawia przeze mnie Perfekcyjna Pani Domu). Układając biżuterię przypomniało mi się o pewnych "przydasiach" schowanych "gdzieś tam". No i z tych przydasi powstał łańcuch. Z sercem. Z wielkim, drewnianym, kupionym w sh. Wystarczyło rozmontować jedno oczko w łańcuchu, wsunąć w niego serce i zacisnąć z powrotem.
Oprócz złota, nawiedzają mnie ostatnio fale zachwytu nad różem. Jako kolorem. I dziś barwa ta szalona wpadła do nowej/starej ramki.
Stara wersja b&w nigdy mi się nie podobała, było to miałkie i jakieś takie...biedne. Patrzyłam na ramkę i zastanawiałam się co mam z nią zrobić...I dziś, zamiast sprzątać dalej, wpadłam na pewien pomysł...Zobaczcie jaki banalny, a jak odmienił (zdjęcie nieco nieostre, bo robione wieczorową porą)! Kawałek koronki bawełnianej, wikol i kartki z książki. I oczywiście wściekle różowa szminka!